Styczeń upłynął mi kinowo, książkowo i serialowo. Tydzień przed ogólną premierą byłam na filmie Toni Erdmann, nominowanym do Oscara. Genialny film. Jeden z lepszych, jakie widziałam. Ktoś w recenzji napisał, że to najsmutniejsza komedia świata, a ja się pod tym podpisuję. Byłam też na Amerykańskiej sielance, ale straszna nuda i W pionie – ten film jest popieprzony, przekroczono wszystkie granice. Nie polecam. Obejrzałam też kilka nowych seriali, dwa zasługują na wspomnienie: Tjockare an vatten z przejmującym finałem II sezonu, gdzie wydaje się, że nie może być gorzej, a jednak. Drugi tytuł to czwarty sezon Rectify, który obecnie kończę. Piękny serial. Mądry.

Pozdrawiam

Ag.