Archiwum dla Wrzesień, 2014

dzieje się

Niekoniecznie dobrze. Nowe mieszkanie nadal mnie nie lubi i cały czas mi to okazuje.

Tydzień zaczął się wspaniale. Miałam okazję spotkać się (uściskać, porozmawiać, zdobyć autograf i zrobić wspólne zdjęcie(a)-bo zrobiłam kilka :P ) z jednym z moich ulubionych aktorów – Williamem Fichtnerem, który przyjechał do Polski promować II sezon serialu Crossing Lines (Przekraczając granice). Spotkanie było starannie przygotowane, atmosfera wyśmienita, coś dla ciała – super, coś dla ducha – również. Will na żywo okazał się przemiłym, sympatycznym, ciepłym i przede wszystkim zabawnym człowiekiem. Opowiadał wiele anegdot, zarówno z planu filmowego, jak również z życia prywatnego. Mówił o swojej pasji do sportu, o rodzinie, a także o tym, że z planu zabrał swój filmowy strój z filmy Jeździec znikąd. Dostałam również mapę świata i mogę zdrapywać miejsca, które odwiedziłam ;) Było super. Normalnie się zakochałam :)

We wtorek zaś okazało się, że podczas przeprowadzki „zniknęła” część mojej biżuterii. Najgorsze, że wśród rzeczy były moje 4 ulubione bransoletki :( Jest mi smutno. Pamiętam, że sama znosiłam je do samochodu, niestety, do mieszkania już nie dotarły.

Nie cierpię przeprowadzek. Nic mnie nie pocieszy.

Dziś Lega gra z KSC Lokeren, a lada chwila koncert Il Divo, na który bym chciała pojechać…

Ag.

po przeprowadzce

Przenieśliśmy się już do nowego mieszkania. Po 11 latach mieszkania w „starym” jest jakoś smutno. Jak już pisałam wcześniej, ciężko mi się przestawić i pogodzić z tym wszystkim. Przyzwyczajenie.

Wczoraj mieliśmy 12 rocznicę ślubu, w zasadzie taką na walizkach (dosłownie). Były prezenty, a drodze pod stary adres lody. To wszystko. Nie ma siły na nic innego. Torby stoją od podłogi do sufitu, a ja nie mogę ogarnąć, co gdzie jest. Poza tym, wyczuwam jakieś złe fluidy, popsuł mi się aparat, komputer, zacięłam się w łazience, popsuła się winda, Legia przegrała…To mieszkanie mnie nie lubi :( Ale chyba będzie musiało jednak mnie polubić ;)

Ag.